Jesienny Dzień Mamy - Warszawa dla mojej mamy

Jesienny Dzień Mamy

Spotkaliśmy się pod Kolumną Zygmunta.

Jak na połowę października dzień był piękny. Słońce świeciło mocno i nie chowało się za chmury. Zapewne wielka w tym zasługa Bazyliszka, któremu – jak się dowiedzieliśmy – osobiście zależało, żeby nasz fundacyjny spacer po Starówce okazał się sukcesem.

Oprócz mam i tatusiów udało nam się zebrać grupę dwanaściorga dzieci. Najmłodsze miało wprawdzie rok, ale była grupa 5 dzieci czytających, które mogły zaangażować się w szukanie tropów Bazyliszka i oprowadzanie swoich mam po Starym Mieście. Ola, Marysia, Kornelia, Władek i Staś zamienili się w profesjonalnych tropicieli. Okiełznanie takiej grupy dzieciaków okazało się dość trudne – udało nam się zgubić jedno z nich, ale odnaleźliśmy je po chwili. Uff...

Nasi Tropiciele ustalili, że:

  • Bazyliszek mieszka przede wszystkim pod ulicą Świętojańską i Brzozową (narozrabiał tam ile wlezie, niszcząc nawierzchnię ulic),
  • to nieprawda, że Bazyliszki gryzą – dzieciaki wkładały rękę w okienko piwniczne w Baszcie Gnojnej, gdzie – według niektórych legend – mieszka      (mieszkał?)  Pan B. – i nikt nie stracił ręki....
  • na Rynku Starego Miasta są dwa Bazyliszki – oba nad restauracjami, z czego wniosek, że bestia lubi dobrze zjeść.

Ustaliliśmy też, że lubimy rysować (patrz fotografia) – dzieciaki narysowały autorskie portrety Bazyliszka, domalowały też brakujące akcesoria staromiejskiej Syrence (oczywiście na kartce, a nie na pomniku!). Obrazki, według szablonów zamieszczonych na witrynie naszego projektu www.warszawadlamamy.otworzoczy.pl, stały się fajnymi pamiątkami. Według informacji zwrotnych mam – dzieci zaniosły książeczki do szkół i pochwaliły się udziałem w Prawdziwym Projekcie. Za pośrednictwem mam przekazaliśmy nieco egzemplarzy publikacji placówkom oświatowym.

Okazało się również, że przysłowiowym „strzałem w 10” są mapki zreprodukowane w książeczce a także udostępnione na witrynie projektu. Niejako „z boku” spaceru odbyły się warsztaty czytania mapy i – okazało się, że dzieci są w tym naprawdę dobre, prowadząc rodziców wytyczoną trasą.

Mamom udało się też zweryfikować poznawczą wartość umieszczonych na Starówce wizualizacji dla osób niewidomych oraz sprawdzić możliwości samodzielnego pokonania trasy przez np. osobę na wózku. Największą trudność, sprawia rzecz jasna ul. Mostowa, ze względu na strony zjazd w kierunku Wisły. Ale udało się pokonać i tę przeszkodę (w książeczce jako alternatywę wskazaliśmy przejście przez Rynek Nowego Miasta i chodnik u podnóża Kościoła NMP).

Reasumując, „Warszawa dla mojej mamy” sprawdziła się jako podręczny spacerownik warszawski dla mam. Dla wszystkich uczestniczek i uczestników „jesiennego dnia mamy” było to ciekawe wydarzenie. A dzieciaki – bawiły się świetnie.